Sporo.
Pisałam wtedy o restrekcyjnej diecie i myślałam, że mam to za sobą, ale wcale tak nie było.
Miotałam się pomiędzy jedzeniem super zdrowo, głodzeniem się, a śmieciowym żarciem.
Ćwiczyłam, głównie na siłowni, widziałam efekty, w miarę możliwości byłam z siebie zadowolona,
ale wciąż nie mogłam się w stu procentach zmobilizować. Trwało to tak, trwało,
aż wielkimi krokami zaczął zbliżać się nowy rok. I okej, można mówić, że to głupie, można przewracać oczami, ale czy to nie jest bodziec do zmian? Jakkolwiek byłoby to naiwne, to ja wierzę, że takie bodźce są każdemu z nas potrzebne.
Czasem bardzo chcemy coś zmienić, ale nie znajdujemy punktu zaczepienia. Odkładamy to na następny tydzień, miesiąc, ale wciąż stoimy w miejscu.
Dlatego ja dziś przychodzę z propozycją do Was.
Jest nowy rok- zmieńmy coś. To jest dobry moment, nie zmarnujmy go.
Podobno potrzeba 3 miesięcy pracy by cały świat zauważył nasze efekty.
Hej, czymże są 3 miesiące?
Często narzekamy, że czas leci za szybko, że zanim się obejrzeliśmy minął cały rok.
Spójrzmy na to z innej strony, zanim się obejrzymy możemy mieć wymarzoną sylwetkę, wyrobić sobie zdrowe nawyki i czuć się świetnie w swoim ciele.
Wystarczą 3 miesiące, 3 krótkie miesiące, które zlecą nam w mgnieniu oka.
Ja zaczynam, zacznijcie ze mną!
Na dole trochę motywacji, może się Wam przyda,
pozdrawiam :)!
pozdrawiam :)!

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz